GOSPODYNI: Jeżeli chcesz, pójdę do proboszcza.

GOSPODARZ: Jeśli nogą tam stąpisz, kości ci połamię.

CHIRURG: Czemu, kumie? toć moja tam zachodzi.

GOSPODARZ: To wasza sprawa.

CHIRURG: Zdrowie mojej chrześniaczki; jakżeż się ona miewa?

GOSPODARZ: Bardzo dobrze.

CHIRURG: No, kumie, zdrowie naszych żon: dzielne kobiety.

GOSPODARZ: Wasza ma więcej oleju w głowie; nie byłaby tak głupia, aby...

GOSPODYNI: Ależ, panie kumie, może by siostry szarytki...

CHIRURG: Och, pani kumo! mężczyzna, mężczyzna, u sióstr! A przy tym jest pewna mała trudność, troszkę większa niżeli palec... Pijmy na zdrowie sióstr, to dobre dziewczęta...