PAN: Opowiem ci innym razem.
KUBUŚ: Ale dlaczego oni tacy źli?
PAN: Sądzę, że dlatego, iż są mnichami... A teraz, wróćmy do twoich amorów.
KUBUŚ: Nie, panie, nie wracajmy.
PAN: Czy nie chcesz, abym się o nich dowiedział?
KUBUŚ: Ja chcę, owszem; ale los nie chce. Czyż pan nie widzi, że ile razy tylko gębę otworzę, diabeł się w to wdaje i zawsze zdarza się jakiś wypadek, który mi przerwie w pół słowa? Nie skończę tej historii, powiadam panu: tak jest napisane w górze.
PAN: Spróbuj, serce.
KUBUŚ: Ale gdyby pan rozpoczął historię swoich amorów, może by to przerwało te czary i później moje poszłyby już gładziej. Tak mi się coś widzi, że jedno zależy od drugiego; tak, panie, niekiedy mam uczucie, że sam los szepce mi do ucha...
PAN: I dobrze wychodzisz na tym, jeśli go posłuchasz?
KUBUŚ: Z pewnością: świadkiem ów dzień, kiedy mi szepnął, że pański zegarek znajduje się na grzbiecie wędrownego kramarza...