Ludmiła zrozumiała nagle, że zaszła straszna pomyłka. Zmarszczyła brwi i zaczęła się zastanawiać. Postawię mu warunki niemożliwe do spełnienia, rozgniewam go, on mnie zabije i wszystko się skończy. Elżbieta, wykupiona przez Beppa, wróci do Polski, do swego Jasia, a ja będę z lepszego świata na nich spoglądała.
Już ułożyła sobie całą przyszłość i śmiało spojrzała Ajdarowi w oczy.
— Dobrze. Zostanę twoją żoną, ale stawiam ci warunek: chcę być żoną jedyną i mieć chrześcijański ślub — wyrzuciła jednym tchem i zaraz zamknęła oczy, czekając na wybuch śmiertelnego gniewu.
Ajdar przygryzł usta, a potem uśmiechnął się jakoś dziwnie, dwuznacznie i powiedział:
— Dobrze. Przystaję na to.
— Jak to? Zgadzasz się, bym została jedyną żoną, po chrześcijańsku?
— Tak. Jedyną, po chrześcijańsku...
Ludmiła skamieniała, a behadyr klasnął w ręce i zawołał:
— Prosić mi tu ojca Gedeona, a jak go nie ma, to innego nestoriańskiego popa. Niech przyjdzie zaraz w odświętnym stroju, bo ma ślub dawać!
Sługa wyszedł.