W tejże chwili surmy i kotły uderzyły ogłuszającym hukiem, chińskie talerze i trójkąty zaczęły podzwaniać. Wszystkie buńczuki pochylono, a pod ich purpurowym sklepieniem ukazał się Kujuk. Ubrany był w szkarłatny płaszcz, na głowie miał zakrzywiony kołpak. Rękojeść szabli błyszczała przy jego boku jak słońce. W namiocie tłum zafalował, rozstąpił się przed wchodzącym i oddał kilkakrotny pokłon.

Ludmiła niesłychanie zdziwiona tym przyjęciem zapytała prawie szeptem:

— Co to znaczy? Czy on jest już wybrany?

Ajdar mrugnął do niej znacząco i szepnął:

— Już, ale to jeszcze tajemnica.

Tymczasem trąby ucichły, tylko talerze i trójkąty drgały srebrzyście. Tolholosowie szli dwoma rzędami i całą siłą swych potężnych piersi śpiewali:

Witaj, mężny i wspaniały!

W bojach wartkie twoje strzały

Nigdy celu nie chybiały.