Świetnie się rozumie z sobą.

Nawet akceptuje troki u swych gaci

i ten lekki nieład, który mu się zalągł

w życiorysie. Pisze. Tego się nie robi

w marszu. I lubi gotować. Tak więc, oczywiście

jest świetnym kochankiem.

Spyta — jesteś głodna?

to może coś zjemy? — I podając do stołu

— chociaż to nie ratatouille1, włożyłem serce —

powie, bo nie kocha, i to z wzajemnością.