Nad ujściem Wisły
Notatka podróżna
I
Żuławy. — Nogata. — Wisła Elbląska. — Ujście.
Siadując nad brzegiem Wisły, zapatrzony w szare nurty, biegłem nieraz myślą za ruchliwymi jej wodami. Marzyłem że płynę — hen — daleko, aż do ujścia, do tego tajemniczego punktu, gdzie macierz rzek naszych rozpływa się w morskich toniach.
Marzenie moje stało się rzeczywistością. Ujście Wisły widziałem, a od miejsca do miejsca wędrując, co było godniejszego, w pamięci sobie notowałem.
Obecnie, gdy chwytam za pióro, widzę w wyobraźni całą deltę wiślaną, rozciągniętą niby mapę geograficzną.
Wielka obfitość rzek, odnóg, rzeczółek i kanałów dobrze usposabia do tak bogato zroszonej krainy.
Szerokie, niemal bezbrzeżne zielone kobierce, poprzerzynane srebrnymi wstęgami wijących się wód, tchną w pierś wędrowca to życie, jakie na tych obszernych nizinach panuje.
To Wielkie, Małe i Gdańskie Żuławy, okrasa ujść Wisły.