— Stój! — zawołał radca. — Mniej więcej trzy miesiące temu otrzymałem list z Hamburga, donoszący mi, że wygrałem znaczną sumę na tamtejszej loterii. Z otwartym listem w ręku pobiegłem do swej córki: nigdy nie miałem słodszego momentu w życiu. Wybierzmy ten moment i aby to było jak najoczywistsze dla wszystkich, wezmę ten list i tak go trzymać będę w ręku, jak go trzymałem wówczas.
Edmund zmuszony był malować radcę z tym listem, na którym wyraźnie czytano: „Mam zaszczyt zawiadomić WPana, że... itd.”.
Na małym stoliku, postawionym obok, radca położył kopertę, na której był napis:
Wielmożny Pan Radca Komisyjny,
Melchior Voswinkel,
Ławnik i Syndyk itd...
w Berlinie.
Edmund miał nie zapomnieć w obrazie swoim odtworzyć tej koperty wraz ze stemplem pocztowym. Wymalował człowieczka tłuściutkiego, jowialnego298, dobrze ubranego, który miał niejakie podobieństwo z radcą, tak, że czytając adres listu nie omyliłbyś się nigdy co do osoby, wystawionej299 na tym portrecie.
Radca był zachwycony.
— Widać z tego — mówił — jak umiejętny artysta zręcznie uchwyci to, co w fizjonomii300 jest najprzyjemniejszego i z portretu umie zrobić obraz historyczny.