Ignorantiam315 strącasz w kąt,
W sapientiae316 wnikasz prąd.
— O, wielki Boże — zawołał Tussman — książka! A nawet nie książka — to biały papier. Żegnaj mi, wszystka nadziejo. O, nieszczęsny sekretarzu! Dalej, koniec twój nadszedł! Wracajmy do sadzawki.
Tussman chciał się oddalić. Leonard go zatrzymał i rzecze:
— Jesteś nierozsądny. Żaden skarb na świecie nie może mieć dla ciebie większej ceny, niż ten, który odnalazłeś. Napis już by ci powinien wyjaśnić tę prawdę. Pozwól mi, że ci tę książkę włożę do kieszeni.
Tussman posłuchał.
— Teraz — odparł złotnik — pomyśl o książce, którą chciałbyś mieć w tej chwili.
— Boże — zawołał sekretarz — toż w momencie szału rzuciłem w wodę książkę Tomasiusa.
— Weź książkę, którą masz w kieszeni i spojrzyj na nią.
Tussman wyjął książkę z kieszeni: był to Traktat polityczny Tomasiusa.