I wuj powiedział, że chciałby się zabawić z nami w laskę magiczną; ale wytłumaczyliśmy mu, że nie ma już w domu ani złota, ani nic ze srebra, a laska wskazuje tylko szlachetne metale.
— Bo skrzynie ze srebrem stołowym poszły do naprawy i jeszcze dotąd nie wróciły — wyrwał się H. O.
— Na miłość boską — szepnął wuj, spoglądając na dziurę w dywanie, którą zrobiliśmy ogniami bengalskimi (deszcz padał wtedy, więc nie mogliśmy bawić się ogrodzie). Wuj nie zauważył dziury i rzekł:
— A ile dostajecie na wasze drobne wydatki?
— Nic nie dostajemy, ale ten szyling jest nam zbyteczny, niech go wuj weźmie — rzekła Dora.
Ale wuj wziął tylko trzy pensy, zadał nam jeszcze mnóstwo pytań i odszedł.
Na pożegnanie rzekł nam:
— Nigdy nie zapomnę waszej gościnności. Może i biedny Indianin będzie mógł odwdzięczyć się wam i zaprosić do siebie.
— Będzie nam bardzo przyjemnie — rzekł Oswald — niech sobie wuj nie robi z nami subiekcji51, ani żadnych kosztów! Wystarczy rosół i rosołowe mięso.
Nikt z nas nie lubi rosołowego mięsa — ale wiemy, jak zachowywać się wobec ubogiego krewnego.