— Nie, po cztery z ułamkiem — zawołał Dick — jest nas siedmioro.
— Jak to? Albert należy też do poszukiwaczy skarbu?
— Naturalnie — odparła Ala.
I postanowiliśmy zmienić pół korony i dać Albertowi jego część.
Wuj tymczasem włożył kamizelkę i surdut, który zdjął do kopania. Po czym nachylił się i podniósł z ziemi — rzecz nie do uwierzenia, a jednak prawdziwa — drugie pół korony!
I pomyśleć, że były dwa pieniądze zakopane. Przy całym moim doświadczeniu nie słyszałem o podobnym fakcie.
Byłoby dobrze, gdyby wuj Alberta-z-przeciwka zechciał co dzień przychodzić do nas i pomagał nam w poszukiwaniach skarbu. Musi mieć doskonały wzrok. Dora patrzyła na to miejsce, gdzie znalazł drugie pół korony i nie widziała nic a nic.11
III. W drogę!12
Cztery szylingi13 wykopane z ziemi były dla nas nieocenionym majątkiem. Początkowo pragnęliśmy schować te pieniądze i w jakikolwiek bądź sposób powiększyć nasz majątek.
Ale Dorze potrzebne były nożyczki i postanowiła użyć na ten cel swych pieniędzy.