— Czy pan jest O. D.?
— Czym? — spytał staruszek.
— No, czy pan jest O. D.? — powtórzył H. O.
Kiwnąłem ręką, ażeby przestał, ale tylko starszy pan zauważył mój ruch i pogroził mi palcem.
— Zamiast Ogólny Dobroczyńca, mówimy O. D.
Starszy pan zmarszczył czoło.
— Czy ojciec was tu przysłał? — spytał.
— Ależ nie — powiedział Dick — skądże?
Staruszek pokazał nam kartę wizytową, więc mu wytłumaczyliśmy, że Dick nosi imię ojca.
— A czy ojciec wie, żeście tu przyszli?