Eliza kazała mu się wynosić, więc się rozbeczał na dobre. Zawiązaliśmy mu głowę i bawiliśmy się, że był bohaterem i rannym na polu bitwy, a myśmy go leczyli. Po chwili znudziło się H. O. być pacjentem, a Dick był tak zmęczony brakiem zajęcia, że Dora powiedziała:
— Czuję, że się zaczniesz sprzeciwiać Noelowi.
— Nie miałem tego zamiaru, ale kiedy tak mówisz, to pójdę sobie do parku. Czytałem, że jakiś mężczyzna uciekł z własnego domu przed kobietą — wcale mu się nie dziwię.
Oswald, który chętnie godzi powaśnione rodzeństwo, rzekł, że Dick jest gęsią.
— Dora zaczęła. Ona zawsze zaczyna — powiedziała Ala.
— Nie wtrącaj się do mnie, smarkato jedna! — krzyknęta zniecierpliwiona Dora.
Przyszłoby do poważniejszego zajścia, gdyby nie Noel.
— Proszę was, nie kłóćcie się bez powodu. Posłuchajcie tego wiersza:
Jakże brzydką rzeczą kłótnie.
Człowiek gniewa się okrutnie.