Podobała nam się niezmiernie ta historia.

Oswald zapytał:

— Czy teraz nikt się już nie zajmuje przemytnictwem?

— O nie — odpowiedział pośpiesznie stary marynarz — w każdym razie nie w tej okolicy. Ale znam pewnego młodego mężczyznę — jest bardzo młody i ma niebieskie oczy — w okolicy Sunderlandu... Przemycał właśnie trochę tabaki, a tu na niego wyskakuje strażnik. Zaklął więc w duchu, ale głośno zawołał:

„To ty, Jacku? Jak się masz?”

„Co masz w tym zawiniątku?” — pyta strażnik.

„Trochę brudnej bielizny i parę starego obuwia”.

Wtedy strażnik, ażeby wypróbować młodego człowieka, mówi:

„Daj mi twój tobołek, pomogę ci go nieść.”

A z przemytnika spryciarz nie lada. Myśli sobie: jak nie dam, to mnie zaciągnie do więzienia, jak dam, kto wie, może nie zajrzy nawet. I podał tobołek strażnikowi, a strażnik zaraz mu uwierzył, pomógł odnieść tobołek aż do domu, przepraszając starego człowieka, że go niesłusznie posądzał. Ale to się nie zdarzyło w tej okolicy, nie, nie.