— Przeciwnie, musimy wyglądać bardzo biednie — powiedziała Ala — zresztą większość naszych ubrań jest skromna i robi wrażenie nader ubogich. A co będziemy sprzedawać?
— Rzeczy użyteczne — rzekła Dora — igły, nici, obrusy, serwetki.
— Masło też — zawołał Noel — to straszne, gdy nie ma masła!
— Miód jest smaczny — dodał H. O. — a serdelki też są niezbędne.
— Jake sprzedawał spódnice i spodnie — przypomniała Ala.
— Młoty, gwoździe, obcęgi, haki — rzekł Oswald.
— Obrazki, koniecznie obrazki — powiedział Dick. — Jake mówił, że wieśniaczki chętnie kupują obrazki.
Poszliśmy więc do sklepu po zakupy. Igły i nici, obrusy i ścierki, słój miodu i konfitur, scyzoryki i ołówki, młotki i gwoździe, guziki i zatrzaski, stalówki i papier — oraz setki innych pożytecznych rzeczy.
Tego wieczoru przy kolacji uprzedziliśmy panią Bax, że nazajutrz nie będzie nas w domu przez cały dzień.
Pani Bax nie zapytała nawet, dokąd idziemy (tego wieczoru nie odezwała się do nas ani słowem).