— Mówiłeś mi, żebym cię zawołała, jeżeli będą przychodzić z rzeczami.
Nie rozumiejąc nieszczęścia, które wisiało nad nami, Ala rzekła:
— Sprzedaliśmy już bardzo dużo rzeczy, mamy jeszcze trochę, może państwo zechcą kupić.
Ale policjant, który w trakcie tego zapiął swój mundur, zapytał:
— A gdzie pozwolenie?
— Nie mamy z sobą, ale możemy przynieść jutro — odrzekł Noel.
— Gdzie wasze pozwolenie? — huknął policjant po raz drugi, zwracając się do najstarszego i najwyższego Oswalda.
— Mamy pozwolenie na psa — odrzekł Oswald z godnością.
— Cóż to, kpiny będziecie robić ze mnie? Jazda, pójdziecie ze mną do Sir Jamesa. Kazał mi przyprowadzić pierwszą partię włóczęgów i złodziejaszków.
— Ależ my nie jesteśmy...