I — ględząc, tak jak ględzą rubaszne pastuchy —

Robi słodziutkie oczy... ślepiami ropuchy!...

Nie cierpię go od chwili, gdym raz z oburzeniem

Spostrzegł, że się ośmielił ślinić... ją!... spojrzeniem!...

Zdawało mi się wzrokiem, gdy dotknął jej lica,

Że widzę, jak po róży... pełza gąsienica...

LE BRET

ze zdziwieniem

Co? Jak?... Czy to możliwe?...

CYRANO