Bez różnicy!...

CYRANO

wręczając jej napełnione torebki

Raczże te tutaj wszystkie spożyć na ulicy.

OCHMISTRZYNI

Ależ...

CYRANO

popychając ją z lekka ku drzwiom

I nie powracać do nas aż po ich spożyciu!

Zamknąwszy za nią drzwi, powraca do Roksany i odkrywszy głowę, pełen szacunku, zatrzymuje się w przyzwoitym oddaleniu.