Dwóch zabił, za to jeno, że przez nos mówili...

PIĄTY KADET

głosem grobowym; wyłażąc spod stołu, gdzie wlazł był cichaczem na czworakach

Kto nie pragnie przed czasem poślubić Kostusi,

Wzmianki o tej nieszczęsnej chrząstce strzec się musi.

SZÓSTY KADET

kładąc Chrystianowi rękę na ramieniu

Dość słowa, gestu! Chustkę wyciągnąć w potrzebie,

Znaczy, mosanie, całun wyciągnąć dla siebie!...

Milczenie. Wszyscy kadeci ze skrzyżowanymi ramionami patrzą na Chrystiana. On wstaje i podchodzi do Carbona, który rozmawiając z jakimś oficerem, zdaje się nie zwracać uwagi na to, co się dzieje.