Blednie, rumieni się, robi znowu ruch, jakby się miał rzucić na Chrystiana, po czym hamuje się i dodaje głosem zdławionym
Bardzo dobrze nawet!...
spokojnie
O czymże to mówiłem?
z wybuchem wściekłości w krzyku
Do miliona lawet!...
ciągnąc zwykłym głosem dalej
Aa, tak! że było ciemno!... Idę tedy nocą,
I myślę sobie w duchu, że licho wie po co
Drażnię jakiegoś panka, który mi — co robię —