wyjmując z kieszeni białą szarfę i podając mu ją

Oto jest.

Cisza. Kadeci parskają śmiechem, zasłaniając się kartami i kubkami od rzucania kości. De Guiche odwraca się i patrzy na nich. Natychmiast przybierają poprzednią powagę i grają dalej. Jeden z nich gwiżdże od niechcenia piosenkę, którą grał na fleciku Bertrandou.

DE GUICHE

biorąc szarfę

Dzięki. Właśnie dobrze się to darzy390!

Ten biały szmatek będzie służył mi sygnałem,

Którego do tej chwili użyć się wahałem.

Idzie ku szańcowi, wstępuje nań i powiewa kilka razy szarfą.

WSZYSCY