Podobałam cię417 dawniej... Lecz od tej godziny,
Gdy w tym głosie, któregom u ciebie nie znała,
Dusza twa ku mnie, z mroków, płomieniem wyjrzała,
Pamiętasz? Pod mym oknem wtedy?... Pod balkonem?...
Kocham cię i ubóstwiam czuciem nieskończonem!
Więc czytając twe listy, widzisz, od miesiąca,
Żyłam, głosu owego ciągle słuchająca,
Ciągle nim upojona i oczarowana...
I jeślim tu, to wina jest mojego pana!
Gdyby do Penelopy418, co przędła przykładnie