Wolę, że ta rzecz cała będzie jej nieznana!
— Szedłem właśnie odwiedzić mego przyjaciela.
Mijam kościół, skąd kroków dwadzieścia oddziela
Gospodę, w której mieszka... gdy widzę z daleka,
Jak wychodzi. Więc biegnę. Cyrano nie czeka,
Nie spostrzegłszy mnie, skręca na rogu ulicy...
A ja biegnę... Wtem z okna wielkiej kamienicy,
Koło której przechodził — wypadkiem?... być może! —
Jakiś hajduk upuszcza kłodę drzewa.