Tym lepiej!... Byłby twardy z Cyrana przyprawą!...

Słychać głos kobzy i Montfleury ukazuje się na scenie, ogromny, w kostiumie pasterza ze sztuki pasterskiej, w kapeluszu osadzonym na bakier i przystrojonym różami, dmuchając w kobzę89, której jedna duda wstążkami jest ubrana.

PARTER

klaszcząc

Montfleury!... Ha, Montfleury!... Brawo!... Brawo!... Brawo!...

MONTFLEURY

dziękuje, kłaniając się na wszystkie strony, po czym zaczyna grać rolę Fedona

„Szczęsny90, komu bogowie zażyć dają wczasów91

W ustroni, z dala dworu, w pośród ciszy lasów,

I gdy Zefir92 w drzew liściach szumi pieśń arfianą93...”