MONTFLEURY
zdławionym głosem
„...komu bogowie...”
CYRANO
wskoczywszy na krzesło wśród parteru, z założonymi rękami, w kapeluszu o kryzie do góry nad czołem podniesionej; wąs najeżony, nos przerażający.
Ejże!... Bo się rozgniewam.
Wrażenie ogromne.
SCENA CZWARTA
Ciż sami, Cyrano; później Bellerose i Jodelet.