Czarna owca — lotki

W jej dłoni to nie żadna broń,

a jednak zręcznie ciśnięta, dałaby nam

zagadkową śmierć i parę nagłówków w gazetach.

Zresztą nie jest sama.

W tej części sali oddzielonej nami jak murem

one dominują. W głosach rozpoznaję

psie warczenie i werble, niejasno przypominam

sobie mit o rozszarpaniu, to dobrze

być tak rozszarpanym?