A gdy pod wodą zaczyna się taniec,

ono zupełnie szaleje.

Ten dźwięk niszczy tkankę

innych dźwięków.

Zupełnie jak wtedy, gdy przewieszony

przez balkon, tuż przed pierwszą kawą,

patrzę na twarze zmieniające się w potok.

Ciągły cykl przemian nuży,

powracam do świata, gdzie jak zwykle

każdy skok z dziewiątego piętra