pochłaniającą przestrzeń placu,

jak pustynia, tajemniczo i szybko.

Choć nie jest niemożliwy

scenariusz, w którym do ostatniego

znikają domy wokół, opada

kurtyna, właśnie tak, opada

powoli obciążona ciszą

i spojrzeniami widzów, ostatniego

widza. Tymczasem na placu

następny piruet, niemożliwy