Klękamy, piłe przykładamy. Pociągam, drasnęło zębami białe, chłopiec piłe wypuścił. Beczy.

Trzymaj, zasrańcu!

Nie bede! Toż to tatowy brat! Nie bede!

Trzymaj! i w łeb go: Ciągnij, psiakrew, bo zatłuke!

Co ty robisz! huknoł zza plecow Michał: Co ty robisz, człowieku!

Ślepy? Nie widzisz, że drzewo ścinam?

Nie ścinaj! I za piłe łapie. Ja za siekiere: Odczep sie, mówie, to moje drzewo.

Babka posadzili, ono i moje!

Ale komu posadzili, kto sie wtedy urodził, ty czy ja? A po czyjej stronie chaty ono? Po twojej?

Ty zdurniał! mowi Michał, spoglądawszy na siekiere. I odstępuje.