Nie umiem!

To może ja poczytam na głos?

Nie chce.

Ale trochę, na próbę?

Kiedy ja naprawde nie chce paninych książkow! Przez te panine książki Taplary czort wzioł!

Nie wziął, nie wziął, pociesza słodziutko, teraz dopiero żyć zaczniecie! Tyle nowych łąk, nowej ziemi! Do świata blisko, łatwo!

A cóż tam dobrego w tym świecie? krzywio sie tato: Judasz na Judaszu.

A jacy znowu judasze! źli sie ona. Porządni pracowici ludzie!

Porządni?! Uch, usiadby ja teraz, żeby jej krzyknąć prosto w oczy: Porządni? Już raz nam pani opowiadała o tej porządności! Już ja wiem, jaka ona, ta porządność!

I chce dodać: porządność, ale do góry nogami, taka, że baba na chłopa włazi, a chłop jak baba na plecach leży, ale w pore gębe zamykam.