Ty nam Kaziuk żniwo psujesz!
Toż waszego ja nie tykam!
Ale żniemy cało wiosko, razem, zgodnie, każdy sierpem. Jak co roku, jak zawsze, jak Bóg przykazał. A ty jeden koso chlastasz!
Pambóg nie zakazywał kosy, stryku.
Zakazywał czy nie zakazywał, ale przykazywał szanować żyto. A ty do żyta z koso jak do trawy!
Kosy w gównie ja nie maczał, kosa też nieobraźliwa.
Ale kosa nie do żyta! Koso żyta sie nie kosi!
Nu to bedzie sie kosiło.
Nie, nie możno. Koso, Kaziuk, nie wypada!
Ale czemu? Wytłumaczcie, stryku, czemu? Wytłómaczcie, jak uwierze, to Jejbohu kose rzuce, bede sierpem!