Dunaj przyrzekajo, że Kozak to zrobi. I może już pani sie rozgaszczać. Wynieś, Handzia, trochu poduszkow, przysposob łożko do spania. A ty, Kaziuk, chodź na strone.
Wyszli my do sieni.
Najtrudniejsza sprawa ze sraniem, mowio Dunaj po cichu. Dzie ona chodzić bedzie? Toż nie za stodołe!
A coż takiego?
Y, jakoś nie wypada, żeb urzędniczka dópe na wiater wystawiała.
Przyzwyczai sie. A u was dzisiaj dzie chodziła?
Do świńskiego chlewa.
Toż i u mnie chlew jest.
Ale przydałby sie specjalny budyneczek.
E, nie bede deskow marnował na czyjeś wydumki. Jak jej w chlewie kiepsko, niechaj kroi do waliski!