I jemy. Jemy zwyczajnie, po naszemu, jak Pambóg przykazał, jak święty Jozef z Matkobosko i Jezusem jedli: z jednej miski. Jemy i smakuje, i dobre, i jak trzeba!

A jak zjedli, obter sie ja rękawem, przeżegnał sie. Posłuchał, jak sie w brzuchu odbija, odkachnoł i kazał Ziutkowi, żeby wody dał: podał cały kubek, ja odchyliwszy głowe w tył, pije, pije dużymi łykami, bo lubie, jak rozgrzane zęby drętwiejo od zimnej wody i szkło na nich pęka, i lubie, jak chłód rozchodzi sie kiszkami po brzuchu. Potem possawszy z zębow, bo dobre, splunąwszy na podłoge, bo lubie, oblizawszy sie, bo trzeba, kłade ręce na kolanach i mówie:

Nie pódziesz więcej Ziutek do szkoły!

Czemu? pisnoł.

Bo ja tak mówie!

A Handzia, cicho jak trusia: Ale ona sie obrazi.

A niechaj obraża sie!

To jak my z nio bedziem żyli?

A może sobie iść od nas Kczortumatiery216!

Co ty, Kaziuk? I pieniędzow za kwatere nie żałujesz?