Aż raz szła od Dunajow i wyszed na droge Filip: szed za nio blisko jak przez chate i trąbił po swojemu. Co ona stanie, on stanie: stoi i trąbi. Ona coś powie, on odtrąbi. Ona idzie do niego, on odstępuje, trąbić nie przestaje! Te, co to widzieli, nie dali rady opowiadać, na same wspomnienie kładli sie ze śmiechu. Tak odprowadził jo pod nasze chate. Weszła i zaras rozbeczała sie, ślozy puściła, nawet Handzi nie przyznała sie od czego. Płakawszy, poskładała szmaty do plecaka i choć Handzia podobno pocieszała, nie wypuszczała, poszła śniegami na las, w strone stacji. Ktoś nakazał Dunajowi, Dunaj prędko konia założyli i pognali za nio sankami, żeb nie zbłądziła, abo sie nie utopiła dzie na oparzelisku. I tak Filip pomog mnie sie pozbyć tej całej przybłędy miastowej i bardzo dobrze.
W piątek przed Palmowo Niedzielo226 poszło sie do Domino w posłuchać Gorzkich Żalow227: lubie sobie wcisnąć sie dzie w kątek między szmaty kożuchi, skulić sie, zgarbić, oczy przypluszczyć i roić228 sobie Męke Pańskie, serce kruszyć, o, tylko niektóre kolędy mogo równiać sie z Gorzkimi Żalami. I może godzinki. Baby już zeszli sie, chata pełna jak na kądzielnik, babskie to przeważnie nabożeństwo, z mężczyznow byli tylko Domin, Kuśtyk i ja. Lampe zawiesili Domin pośrodku na drocie, wykręcili na całego, baby poschodzili sie z roboto: Natośnicha z wituszkami229, rozsiedli sie kole pieca i talkowali szpulki, Kozaczycha Jej Bohu z workiem szmatow: derli szmaty na pasma do chodnikow, Szymonicha kołko230 przynieśli, przędli wełne, drugie baby abo robili na drotach sfetry, szaliki, szkarpiety, abo łatali, abo wyszywali ręczniki na Wielkanoc, w rożyczki i koguty. Kuśtyk na progu łatali reszoto końsko chwościno231, Dominicha przędli pakule232 na worki. Tylko Domin przy piecy siedzieli bez roboty i drapali sie po nogach i ja, w kątku przy dżwiach, na ceberkach. Aż ktoś pyta sie, czemuż to Grzegor nie nadchodzi, czas śpiewanie zaczynać, ileż czekać.
A czekali, bo miał przyść.
A Domin na to: Obrządził żywine, teras pewno Grzegoryche obrządza!
A Dominicha: Fe, plejto, łapiesz tym językiem w poście jak żydzisko!
A Kuśtyk: Nie obrządza, nie obrządza, toż on nie kiernoz233, nie bedzie w poście laz do baby.
A Natośnicha: Kiernoz! Bo bez ślubu żyje.
A Dominicha: Toż nie bedzie w poście ślubu brał. Ale zaraz po Wielkanocy, Grzegorycha gadała, zaras ponioso na zapowiedź234!
Na zapowiedź? No, no! Dawaj baby obrabiać nowine: bedzie miała Grzegorycha nowego Grzegora.
Trzeciego!