— Nancy, proszę natychmiast pozamykać okna w pokoju Pollyanny i powypędzać wszystkie muchy — rzekła surowo panna Polly, następnie zwracając się do siostrzenicy, dodała:
— Pollyanno! Siatki do okien są już obstalowane. Czyli że zrobiłam to, co było moim obowiązkiem, ale tyś zapomniała o swoim.
— O moim obowiązku?
Oczy Pollyanny zdradzały szczere zdziwienie.
— Oczywiście! Rozumiem, że w pokoju mogło być trochę ciepło, ale twoim obowiązkiem było nie otwierać okien, dopóki nie będą wstawione siatki. Zapamiętaj sobie, Pollyanno, że muchy są nie tylko dokuczliwe, lecz także niebezpieczne dla zdrowia. Po śniadaniu dam ci do przeczytania ciekawą książeczkę o tym.
— O dziękuję, ciociu! Ja tak lubię czytać.
Panna Polly głęboko westchnęła, następnie ściągnęła wargi, a Pollyanna, widząc surową twarz ciotki, dodała pośpiesznie:
— Naturalnie, ciociu, jest mi bardzo przykro i więcej już nie otworzę okien.
Panna Polly nic nie odpowiedziała i śniadanie do końca przeszło w milczeniu.
Po śniadaniu panna Polly podała Pollyannie małą książeczkę ze słowami: