— Naturalnie, że nie — odpowiedziała panna Polly tonem nieco urażonym.

— To bardzo źle!

— Źle? — ze zdumieniem powtórzyła panna Polly.

— Pewnie, że źle! I to właśnie mnie martwi. Bo gdyby ciocia miała okazję trzasnąć drzwiami, zrobiłaby to na pewno, ponieważ robi się to mimo woli. Jeśli zaś okazji tej nie było, to znaczy, że cioci nic w życiu nie spotkało takiego, co mogłoby ją uszczęśliwić lub sprawić chwilowo dużą radość!

— Pollyanno! — zawołała ciotka.

Lecz Pollyanny już nie było, a zatrzaśnięte z hukiem drzwi wiodące na strych mówiły same za nią. Pollyanna pobiegła na górę pomagać Nancy znosić rzeczy.

Panna Polly, pozostawszy sama w salonie, była zmieszana, ale jednocześnie czuła dziwne ciepło w okolicy serca i musiała przyznać, że jest bardzo zadowolona, chociaż dokładnie nie wiedziała z czego.

Rozdział X. Jimmy

Nadszedł sierpień i przyniósł ze sobą kilka niespodzianek i zmian, które wcale jednak nie dziwiły Nancy, bowiem od chwili przybycia Pollyanny przyzwyczaiła się już do różnych niespodzianek.

Przede wszystkim zjawił się w mieszkaniu kotek.