Stary Darnowski śmiał się.
— Języka w gębie zapomniała dziewczyna, jak Boga kocham, co tu robić, kawalera światowego i dygnitarza takiego zobaczywszy, języka w gębie zapomniała... jak trusia dygnęła i uciekła... A! cóż to dziwnego? My tu nie codzień, co tu robić, nie codzień, takich, jak ty, ludzi widujemy...
— Żartujesz, stryju — odrzekł Roman i po chwili z niejakiem wahaniem dodał:
— Mówiła mi baronowa Lamoni, że Irenka jest zawsze w Darnówce... dziwiłem się...
— Czemuś się dziwił, kotku?
— Że... że dotąd zamąż nie poszła!
Stary wybuchnął swoim raźnym i dobrodusznym śmiechem.
— Zamąż? a za kogóż, kotku, wyjśćby miała? Za koguta chyba? cha, cha, cha! co tu robić? Chyba za koguta! Bo tu nikt nie żeni się i nie wychodzi zamąż!
— Dlaczego, stryju?
Zdziwiło go to pytanie bardzo.