— Bóg wie, co pleciesz!
— Nie znasz się!
— Nieszczęście przepowiadasz...
— Tu żartów nie ma! To byłoby nieszczęście!...
— O nowym sprowadzaniu ani myśleć!...
— Gdzież tam! Czasu już nie ma...
— Krój, Marylko! Zaczynaj krajać! Zobaczysz, że wystarczy...
Ręce błagalnie złożyła i głosikiem cienkim zawołała:
— Boję się! Jak mamę kocham, nie wystarczy, a potem panie powiedzą, że źle wymiarkowałam i że to moja wina!
Nic tak łatwo do pasji doprowadzić nie może jak strach. Strachem zdjęła mię przepowiednia Marylki, więc wpadam w pasję i nie wołam już, ale krzyczę, wprost krzyczę: