— Samemu sobie tylko nie przebaczam, że, będąc starym wróblem, jeszcze raz złapałem się na plewy...
— Jakie? — zapytał Górkiewicz.
— Zasad twoich i wdzięczności tego chłopca.
Górkiewiczowi zaiskrzyły się oczy, przygryzł wargę i pochwycił czapkę ze stołu.
— Przyjadę jeszcze pożegnać się z tobą przed odjazdem. Dziś muszę być w kilku miejscach.
Hornicz wstał i, końcami palców dotknąwszy zaledwie dłoni, którą do niego wyciągnął był Górkiewicz, zapytał:
— A co będzie z Zaleśną?
— Wypuszczam ją w dzierżawę.
— Zapewne z czasem sprzedasz?
— Nigdy w życiu! — z uniesieniem zawołał Górkiewicz.