— Ciu-cia! ciu-cia!
— Sobaczka! — rzekł Paweł.
— Sio-bać-ka! — powtórzył Chtawjan.
I zaraz potem, ku człowiekowi, który na rękach swych go trzymał, zwracając się, poważnie zapytał:
— A ti kto?
I kilka jeszcze razy zrana już zadawane przez się pytanie, ze śmiechem, z natarczywością, z rękoma, w zarost Pawła zatopionemi, powtórzył:
— Kto ti? Kto ti? Kto ti?
Paweł, nie spuszczając z niego oczu, uśmiechał się coraz wyraźniej i weselej.
— Tato! — odpowiedział.
— Ta-to? — jakby ze zdziwieniem, przechylając na bok główkę, zapytało dziecko.