Uśmiech jego w przelocie pochwyciła Olimpja, a oczy jej strzeliły skośnym promieniem piszącym w powietrzu myśl: „uśmiechchnął się! to dobry znak”! Usta zaś jej wyrzekły:

— Nigdy jak teraz nie pragnęłam aby przysłowie to zawierało w sobie prawdę!

— Czy pani masz jakiś cel upragniony, do którego dążysz? obojętnie zapytał gość.

Przywiązała do twarzy jego spojrzenie swoich wielkich błękitnych oczu, strzelających w tej chwili żółtym blaskiem błyskawic. Blask ten zdawał się mówić: „celem moim jest położyć cię u stóp moich”!

Usta jej zaś wyrzekły ze śmiechem:

— Celem moim jest nie nudzić się nigdy tak jak wczorajszego wieczora.

— Któż był powodem, żeś pani tak nieszczęśliwie wczorajszy wieczór spędziła?

— Pan As, odpowiedziała kobieta bawiąc się niedbale koronką rękawa; spędziłam z nim kilka godzin sam na sam — śmiertelnie nudnych kilka godzin!

Gaczycki podniósł na nią wzrok, który na niedostrzegalne dla niej mgnienie oka zamigotał ironją!

— Jednakże, odparł gość całkiem obojętnie, pan Spirydjon jest człowiekiem bardzo oświeconym i miłym...