Nagle zawołała głośno.
— Teklo! Teklo!
Wnet ukazała się służąca.
— Przysuń mój fotel do okna! rzekła do niej Anastazja.
Sługa wykonała rozkaz.
— Otwórz okno! dodała jej pani.
Na ten niezwykły rozkaz zdumiała się Tekla.
— Ależ, proszę pani... zaczęła.
— Otwórz okno, mówię ci! zawołała Anastazja z nerwową niecierpliwością.
Po chwili żona Augusta siedziała już sama jedna przy otwartem oknie. Zrazu, powietrze od którego odwykła zakrztusiło ją; poczęła kaszlać gwałtownie, ale zdawało się że kaszel ustąpił przed wysiłkiem jaki uczyniła nad nim, uspokoiła się, i spojrzała w górę.