Umilkła i jęknęła. Michasia nic nie odpowiadała tylko płakała pocichu, a łzy jej rzęsiście płynęły pomiędzy kędziory małej siostry.
Tymczasem dwaj chłopcy skradali się pocichu do sypialni.
— Ona tam gdzieś schowała to co przyniosła z miasta — mówił najstarszy.
— Aha! przerwał młodszy, widziałem że ser wyglądał z papieru...
— A ja widziałem bułkę...
— Chodźmy, poszukajmy! ona to gdzieś tam schowała...
I oba malcy weszli do przyległej izby. Po chwili dał się słyszeć krzyk.
— To moje! to moje! ja znalazłem!
— Dawaj mi ser! bierz sobie szynkę!
— Bułka moja!