— Nie, herytjera.
— Cnoty prababek?
— I pięknych dóbr także... gdzieś tam...
— E, więc kwakierka?
— Może.
— Zkąd Idalka ją wypisała?
— Z puszczy.
Zaśmieliśmy się, a w tejże chwili na twarzy nieznajomej, wciąż z natężoną uwagą słuchającej otaczających rozmów, odmalowało się takie już zdziwienie, iż zdawać się mogło, że oczom i uszom swoim nie dowierza, że zaraz uszczypnie się za ramię, aby nabyć przeświadczenie o tem, czy spi, albo czuwa.
— Czego ona tak dziwi się? — szepnąłem do Stasia.
— Ehe! Żeby cię kto tak przeniósł nagle z pośród ludzi pomiędzy żubry?... pomyśl tylko!