— I do ludzi.
Wtedy łagodnie, ale z powagą, zapytałem:
— Dlaczegoż nie do ciebie, kuzynko?
Zwolna podniosła na mnie oczy i zapytała wzajemnie:
— A dlaczegoż należećby miały do mnie?
— Dla przyczyny niezmiernie prostej, tej, że jesteś córką swojego ojca.
— To prawo pisane, a jest inne...
Zawahała się. Trudno jej było mówić ze mną o takich rzeczach i cofała się przed wzniecaniem pomiędzy mną a sobą zgrzytów niezgodnych myśli. Ale jednocześnie, w naturze swojej miała mus szczerości.
— To prawo — dokończyła — które serce i obowiązek ustanawia...
— Co do mnie — rzekłem z ukłonem — mogę tylko podziękować ci, kuzynko, że z przybycia mego nie robiąc katastrofy, dałaś mi dowód przyjaźni i familijnej poufałości.