— A zkąd wzięłaś galonik?
— Piotr jeździł do miasta, to go prosiłam żeby kupił.
— A zkąd hrosze miałaś?
— Z lata jeszcze schowałam, kiedy to żąć chodziłam do dworu.
Stara milkła. W głosie wnuczki słyszała szczerość. Ale po chwili zapytywała znowu.
— A nie udaje się kto do ciebie?
Oczy spuszczając, dziewczyna odpowiadała.
— A udają się. To już ja tobie, babulo, przeszłéj niedzieli mówiła.
— Stepan Dziurdzia? — Tonem zapytania szeptała stara.
— Ale!