— Biedna ona, czy nie biedna, ja do niéj swatów przyślę...

— Przybłęda, — zauważył Piotr.

— Przybłęda, czy nie przybłęda, swatów przyślę, żebym tylko u niéj przychylność jaką zobaczył.

Ale przychylności dla niego w Pietrusi nie było ani śladu. Jak Stepan w nią, tak ona w Michałka Kowalczuka oczy wlepiła i tak samo jak inne dziewczęta z płaczém teraz babce mówiła.

Nie chaczu! Za niszto nie chaczu! bić będzie! jeszcze kiedy zabije!

Po tém, co powiedziała jéj babka o przyszłym a niezawodnym losie Michałka, wypłakała się i znowu krzątać się po chacie i śpiewać zaczęła:

— Ni tam szczaście, ni tam dola,

Hdzie bohaty ludzie,

Kto z miłości sia załuczyć

Tomu miłość budzie!