— Mieczy-sław Stary...
— Nie chcę Miecislawa... — przerwało jej kapryśne sarknięcie Ludwinki.
Cierpliwie starszy „robaczek” kilka kartek przerzucił i zaczął:
— Władysław Ja...
Ale młodszy przerwał znowu:
— Nie chcę Wladislawa...
— No to czego chcesz?
Porwała Ludwinka książczynę z kolan siostry i na swoich ją rozłożywszy, z wydętymi od wysiłku wargami przez chwilę karty przewracała. Po czym zaczęła z wielkim trudem i jąkaniem:
— L-e-le-s-i-e-k — Lesiek.
— Daj!