— Ha, ha, ha! Mamci do pełnego romansu Janka i Olka już zabrakło!
Do sióstr malutkich zwrócił się:
— Niech robaczki polecą, chłopców wyszukają i tu przyprowadzą...
— A pewno! Pewno! — rajsko śmiała się pani Teresa. — Cóż to oni gorszego od was? Co gorszego?
Robaczki już z okna ku ziemi swoje nagie, długie, ogorzałe nożęta spuszczały, aby na wyszukanie braci lecieć, gdy z drugiej strony domu, na dziedzińcu, rozległ się turkot zajeżdżającej przed ganek bryczki. Inka drgnęła.
— Pan Gustaw przyjechał.
— Skąd wiesz, że to pan Gustaw?
— Wczoraj widziałam go...
Julek nagle śmiać się przestał.
— Tak, mamo, to on być musi... wczoraj już spodziewałem się...