— A tego, dokąd pójdą.
Zerwał się na równe nogi Janek.
— A tyś słyszał? Wiesz? Dokądże? Dokąd?
— Aha! A scyzoryk, ten nowy od Julka, oddasz mi? To powiem...
Janek do kieszeni sięgnął i bohaterskim ruchem przedmiot żądany bratu oddając, tonem wzgardliwej nieco wyższości rzekł:
— Masz i mów.
Wtedy Olek ku samemu uchu jego nachylony szepnął:
— Do lasów horeckich...
I w tejże chwili zakłopotał się czegoś czy zawstydził.
— Ale ten scyzoryk — zaczął — to weź go sobie, Janku, na powrót... ja tylko żartowałem... ja nie sprzedawczyk ani już taki chciwiec spod ciemnej gwiazdy...