— Olek, daj chleba!

Chłopak nagłym ruchem postawę leżącą na siedzącą zmienił i obu dłońmi po bokach się uderzył. Zmieszaniem zamigotały mu błękitne oczy.

— Zapomniałem wziąć!... — zajęczał.

Ale Janek ze spokojem przyjął smutną tę jednak wiadomość.

— No, cóż robić? Nic dziwnego, żeś zapomniał... Takeśmy się śpieszyli.

Obok brata na trawie usiadł.

— Trochę głodu! Co to znaczy? Czy tak jeszcze na wojnach bywa?

A Olek dodał:

— Spartanie to nieraz i bez wojny po trzy dni nic nie jadali, aby tylko hartu...

Wyprostował się nagle.